G. Hochstetler: The Evolutionary Argument Against Naturalism (Pt. 1).
G. Hochstetler: The Evolutionary Argument Against Naturalism (Pt. 2).
N. Evertitt: The Impossibility of Miracles.
T. McGrew: Miracles.
H-J. Chang: Bad Samaritans: The Myth of Free Trade and the Secret History of Capitalism (fragment).
W. Kymlicka: Współczesna filozofia polityczna (fragment).
Conversations from the Pale Blue Dot: Toby Ord – Dealing with Moral Uncertainty.
środa, 28 grudnia 2011
czwartek, 22 grudnia 2011
Kant o transplantacji, masturbacji i innych zbrodniach
E. Schwitzgebel: Kant on Killing Bastards, on Masturbation, on Wives and Servants, on Organ Donation, Homosexuality, and Tyrants, 08.03.2010.
W poprzednim wpisie było trochę o tym, jak szybko zmienia się to, co uznajemy za intuicyjną moralną oczywistość i jak często filozofowie powołujący się na taką intuicję o tym zapominają. Piękną ilustracją może być kilka poglądów moralnych Immanuela Kanta, które Eric Schwitzgebel wydobył z jego „Metafizyki moralności” (Die Metaphysik der Sitten – mylona często z wcześniejszym „Uzasadnieniem metafizyki moralności”, Grundlegung zur Metaphysik der Sitten). Dzisiaj trudno coś podobnego usłyszeć z ust najbardziej konserwatywnych konserwatystów, ale w drugiej połowie XVIII wielu nie były to poglądy specjalnie oryginalne.
Wygląda to tak:
1. Jeżeli kobieta, dziecko albo służący uciekną z domu, należy je zwrócić właścicielowi, który ma do nich prawo podobne do prawa własności rzeczy (Das auf dingliche Art persönliche Recht), i to bez względu na powód, dla którego uciekli. Chociaż kiedy się skarżą na złe traktowanie, można zwracając ich panu przypomnieć mu, że nie należy źle traktować kobiet, dzieci czy służących.
2. Homoseksualizm należy potępić z całą surowością i może być dla niego usprawiedliwienia, ponieważ jest on „skrzywdzeniem człowieczeństwa w swojej własnej osobie” (Läsion der Menschheit in unserer eigenen Person).
3. Masturbacja stanowi dla odmiany „urażenie człowieczeństwa w swojej własnej osobie” (Verletzung der Menschheit in unserer eigenen Person) i jest pod pewnymi względami gorsza od samobójstwa.
4. Dziecko z pozamałżeńskiego związku nie powinno mieć statusu prawnego, zabicie go nie powinno być karane.
5. Pozbawienie się integralnej części ciała, np. w celu oddania jej innej osobie, jest „częściowym morderstwem”. Kant pisze tu o zębach i włosach – strach pomyśleć, co by powiedział, gdyby usłyszał o przeszczepach nerek czy serc.
6. Kobiety i służący nie powinni mieć jakiegokolwiek wpływu na sprawy państwa.
7. W żadnym wypadku nie można się sprzeciwiać decyzjom rządzącego podając za powód, że rządzący nadużył swojej władzy. Oczywiście rządzący powinien dobrze traktować poddanych (podobnie jak mąż żonę czy dziecko), ale w razie gdyby traktował źle, nie można się opierać.
Ciężko to na pierwszy rzut oka pogodzić choćby ze słynnym zdaniem:
Ciężko to na pierwszy rzut oka pogodzić choćby ze słynnym zdaniem:
Postępuj tak, byś człowieczeństwa tak w twej osobie, jako też w osobie każdego innego używał zawsze zarazem jako celu, nigdy tylko jako środka.
[UMM, tłum. M. Wartenberg, W-wa 1984, s. 62.]
Ciężko też w ogóle znaleźć w Metafizyce moralności szczegółowe wywody wyjaśniające w jaki sposób powyższe wnioski wynikają z teorii wyłożonej głównie w Uzasadnieniu metafizyki moralności, ale niewątpliwie Kant widział to wynikanie. Jakimś trafem wnioski te zbiegły się z grubsza z tym, co przeciętny człowiek jego czasów i jego pozycji społecznej uznawał za intuicyjne prawdy moralne.
Czasem można usłyszeć, że za to, co nazywamy „postępem moralnym” odpowiadają głównie filozofowie i ich ciężka intelektualna praca. Da się co prawda znaleźć przykłady wpływowych etyków, którzy głosili dość rewolucyjne moralne poglądy (jak np. Bentham w kwestii praw zwierząt czy Mill w kwestii praw kobiet), ale co najmniej równie często – a chyba raczej częściej – filozofowie stali po jednej stronie barykady z konserwatywnym establishmentem, a o postęp moralny musiały walczyć z nimi różne ruchy społeczne.
poniedziałek, 19 grudnia 2011
środa, 14 grudnia 2011
Bez komentarza 1.12. - 14.12.2011
J. F. Franklin: Animal Rights and Moral Philosophy (fragment).
A. Appiah: Experiments in Ethics (fragment).
J. Schuessler: Philosopher Sticks Up for God.
J. Danaher: Waller's Argument Against Moral Responsibility (Part Two).
S. Nichols: Is Free Will an Illusion?
Conversations from the Pale Blue Dot: Jesse Prinz – Emotions and Moral Judgment.
B. Rollin: Animal Pain: What it is and Why it Matters.
T. Kasser: The High Price of Materialism.
A. Appiah: Experiments in Ethics (fragment).
J. Schuessler: Philosopher Sticks Up for God.
J. Danaher: Waller's Argument Against Moral Responsibility (Part Two).
S. Nichols: Is Free Will an Illusion?
Conversations from the Pale Blue Dot: Jesse Prinz – Emotions and Moral Judgment.
B. Rollin: Animal Pain: What it is and Why it Matters.
T. Kasser: The High Price of Materialism.
poniedziałek, 12 grudnia 2011
Dlaczego katolicy powinni być wegetarianami
A. Tardiff: A Catholic Case for Vegetarianism, "Faith and Philosophy" 15/2, 02.04.1998.
Kiedy kwestia zjadania produktów zwierzęcych (i ogólniej – traktowania zwierząt) zaczęła stanowić poważny temat we współczesnej akademickiej filozofii, czyli mniej więcej na początku lat siedemdziesiątych, szybko okazało się, że tego, co obecnie dzieje się w przemysłowych rzeźniach, bateriach klatkowych, tuczarniach i innych brojlerniach nie da się usprawiedliwić w ramach właściwie żadnej teorii moralności. W dodatku hodowanie zwierząt w mniej okrutny niż przemysłowy sposób jest może mniej, ale również mocno etycznie problematyczne, zwłaszcza kiedy weźmie się pod uwagę ekonomiczną i ekologiczną stronę tego procederu.
Mamy więc wśród filozofów prowegetariańskich utylitarystów (jak Peter Singer, Shelly Kagan, Lori Gruen, Jeff McMahan), zwolenników różnych rodzajów deontologii (jak Tom Regan, Evelyn Pluhar, Julian H. Franklin), czy etyki cnót (jak Stephen R. L. Clark czy Cora Diamond). Do niedawna wydawało mi się, że jedyną etyczną teorią, która się jako tako uchowała i nikt w jej ramach nie próbował wprost atakować praktyki jedzenia mięsa jest tomizm i moralna doktryna Kościoła Katolickiego, w dużym stopniu z tomizmem powiązana. Spotkałem się co prawda wcześniej z kilkoma teologami próbującymi pogodzić chrześcijaństwo z wegetarianizmem (najbardziej znany z nich to chyba Andrew Linzey), ale byli to wyłącznie protestanci.
Tak mi się wydawało, aż trafiłem na artykuł katolickiego filozofa Andrew Tardiffa. Ma on pokazywać, że moralne zasady przyjmowane przez katolików prowadzą do wniosku, że jedzenie mięsa jest niemoralne. Tardiff nie chce oczywiście powiedzieć, że takie jest stanowisko Kościoła albo nawet któregokolwiek z katolickich myślicieli, ale tylko, że istnieje logiczna konsekwencja, której katolicy w znakomitej większości nie zauważają.
Argumenty Tardiffa są dwa: jeden oparty na popularnej wśród katolików (czy raczej katolickich intelektualistów) moralnej doktrynie Tomasza z Akwinu, drugi na Katechizmie Kościoła Katolickiego. Wniosek argumentu tomistycznego jest taki, że złe jest samo zabijanie zwierząt w celu ich spożycia, nie skazywanie ich na przeróżne męczarnie związane z hodowlą czy rzezią, z czego wynika, że moralnym sposobem odżywiania jest tyko wegetarianizm, niekoniecznie już weganizm, czyli rezygnacja z wszystkich zwierzęcych produktów, łącznie z mlekiem i jajkami. Argument ma trzy przesłanki (Tardiff pisze o dwóch, dwie pierwsze traktując jako jedną): 1. istnieje naturalna hierarchia żywych organizmów, w której człowiek jest wyżej od zwierzęcia, a zwierzę od rośliny 2. doktryna dobra ontologicznego jest prawdziwa 3. doktryna podwójnego skutku jest prawdziwa.
Hierarchię żywych istot Tomasz przejął oczywiście od Arystotelesa, który pisał o trzech rodzajach duszy: wegetatywnej, zmysłowej i rozumnej, z których wszystkie trzy posiada tylko człowiek, dwie pierwsze zwierzę, a roślina tylko pierwszą. W doktrynie dobra ontologicznego chodzi najogólniej o to, że wszystko, co istnieje, jest dobre i zawsze lepiej, że coś istnieje, niż gdyby miało nie istnieć. Doktryna podwójnego skutku mówi o tym, że zła konsekwencja jakiegoś działania nie może przeważyć nad dobrą, jeśli działanie ma być uznane za moralnie dopuszczalne. Np. jeśli atakuje nas ktoś z wyraźnym zamiarem odebrania nam życia, to możemy go w samoobronie zabić, ale tylko wtedy, gdy jest to konieczne, tzn. nie możemy uratować swojego życia uciekając albo obezwładniając napastnika. Żywiąc się mięsem jesteśmy, twierdzi Tardiff, jak ten atakowany, który może się uratować uciekając, ale woli zabić, ponieważ pozbawianie życia roślin jest mniejszym złem od pozbawiania życia zwierząt, co wynika z przesłanek 1. i 2.
Trudno raczej brać ten argument na poważnie, choćby przez to, że przesłanki 1. i 2. wydają się prowadzić do różnych absurdalnych wniosków dotyczących np. moralnej oceny mnożenia zwierząt (i tym bardziej ludzi) bez opamiętania. Sama doktryna dobra ontologicznego nie doczekała się, o ile wiem, żadnego choć trochę bardziej precyzyjnego sformułowania niż to, które można znaleźć u Tomasza, przez co trudno powiedzieć, co to w ogóle znaczy, a co dopiero, czy to prawda. Arystotelesowska hierarchia żywych organizmów też nie wytrzymuje raczej konfrontacji ze współczesną biologią.
W dodatku katolicy nie są wprost zobowiązani do akceptacji żadnej z wymienionych nauk Tomasza. Dla takich nietomistycznych katolików Tardiff ma jednak argument z Katechizmu Kościoła Katolickiego. Katechizm mówi, że moralność każdego czynu zależy od trzech rzeczy: przedmiotu, intencji i okoliczności działania (1750). W naszym spożywczym przypadku przedmiotem jest zabijanie zwierząt, co samo w sobie jest wg KKK dopuszczalne, intencją jest zjedzenie tychże, co również KKK wymienia jako dozwolone (obok użycia zwierząt do pracy, rozrywki, eksperymentów i wytwarzania z nich ubrań – 2147). Problem według Tardiffa tkwi w okolicznościach. Tak jak np. tradycyjna rozrywka Indian Hopi polegająca na rozrywaniu żywego kurczaka (kto wyrwie największą część – wygrywa) musi zostać zakwalifikowana jako rozrywka stanowiąca „niepotrzebne zadawanie cierpień zwierzętom lub ich zabijanie” (2418), tak musi się w tej kategorii znaleźć i zabijanie zwierząt w celach spożywczych, jeśli weźmie się pod uwagę wszystkie okoliczności, takie jak dostępność wegetariańskich (tu już chyba nawet wegańskich) alternatyw i kwestie zdrowotne, a także punkty 2415 i 2416.
Argument z KKK jest na pewno mocniejszy niż ten z nauk Tomasza, ale i tu pole do interpretacji KKK wydaje mi się zbyt duże, żeby uważać sprawę za rozstrzygniętą.
Myślę, że dla kogoś chcącego przekonywać katolików o niemoralności jedzenia zwierzęcych produktów jest dużo łatwiejsza droga niż odwoływanie się do specyficznie katolickich doktryn (podobnie zresztą jak odwoływanie się do doktryn specyficznie utylitarystycznych czy specyficznie kantowskich). Wystarczy do tego kilka prostych, elementarnych i powszechnie przez wszystkich akceptowanych zasad, co zgrabnie pokazuje filozof Mylan Engel w artykule The Immorality of Eating Meat, chyba najlepszym filozoficznym tekście o jedzeniu mięsa jaki kiedykolwiek czytałem. Dodatkowy plus jest oczywiście taki, że równie dobrze można w ten sposób przekonywać niekatolików.
Subskrybuj:
Posty (Atom)