Według klasycznej definicji wiedza to
prawdziwe i uzasadnione przekonanie. Edmund Gettier swoimi
eksperymentami myślowymi (o których zrobię pewnie osobny odcinek)
starał się pokazać, że są sytuacje, w których można mieć
prawdziwe i uzasadnione przekonanie, które nie jest wiedzą. To
skłoniło niektórych do porzucenia klasycznej definicji na rzecz
reliabilizmu (czy to się jakoś tłumaczy na polski?), według
którego wiedza to prawdziwe przekonanie, które powstało w wyniku
rzetelnego (reliable) procesu poznawczego. Jak to w filozofii bywa,
po jakimś czasie pojawił się eksperyment myślowy mający
pokazywać, że można mieć prawdziwe przekonanie powstałe w wyniku
rzetelnego procesu poznawczego, które nie jest wiedzą. Historię
wymyślił Keith Lehrer:
Załóżmy, że pewna osoba, nazwijmy ją panem Truetempem, zostaje poddana operacji. Przeprowadza ją chirurg-ekperymentator, który wynalazł małe urządzenie będące jednocześnie bardzo precyzyjnym termometrem i urządzeniem obliczeniowym zdolnym do generowania myśli. Urządzenie, nazwijmy je tempucompem, zostaje wszczepione do głowy Truetempa w taki sposób, że sam jego czubek, nie większy niż główka szpilki, pozostaje niepostrzeżenie na zewnątrz czaszki i pełni rolę sensora przekazującego informacje o temperaturze do systemu obliczeniowego w mózgu. Urzędzenie wysyła wiadomość do mózgu zmuszając Truetempa do myślenia o temperaturze rejestrowanej przez zewnętrzny sensor. Załóżmy że tempucomp jest bardzo rzetelny, a więc treścią myśli Truetempa są prawidłowe wartości temperatury otoczenia. Ogólnie rzecz biorąc, mamy do czynienia z rzetelnym procesem formowania przekonań. Wyobraźmy sobie teraz, że Truetemp nie ma pojęcia, że tempucomp został wszczepiony do jego mózgu; jest on tylko nieco zaskoczony faktem, że tak obsesyjnie myśli o temperaturze, ale nigdy nie patrzy na termometr, by sprawdzić, czy jego myśli o temperaturze są prawidłowe. Akceptuje te myśli bez refleksji, co jest kolejnym efektem działania tempucompa. W ten sposób myśli i przyjmuje, że temperatura wynosi 104 stopnie. Czy wie, że temperatura wynosi 104 stopnie?
(163-4, moje tłumaczenie)
Według Lehrera “oczywiście że
nie”, co stanowi problem dla reliabillizmu i ogólniej
eksternalizmu (czyli przekonania, że można coś wiedzieć bez
dostępu do uzasadnienia poprzez refleksję). O historii Lehrera
zrobiło się ostatnio znowu głośno, kiedy Stacey Swain, Joshua
Alexander i Jonathan Weinberg poddali ją ekeprymentalnemu badaniu.
W badaniu wyszło, że ludzie raz mają intuitcję taką, jakiej
oczekuje Lehrer, a raz odwrotną – w zależności od tego, jaką
historię przedstawi im się wcześniej. Jedna grupa została
wcześniej zapytana o historię, w której prawdziwe przekonanie jest
efektem ślepego trafu (facet rzucający monetą ma silne przeczucie,
że wypadnie reszka – i reszka wypada, ale ogólnie myli się w
około 50% podobnych przypadków), druga o historię, w której
prawdziwe przekonanie jest oczywistym przypadkiem wiedzy (profesor
chemii czyta o efekcie mieszania pewnych substancji w naukowym
piśmie). Jak można się spodziewać, pierwsza grupa była dużo
bardziej skłonna przyznać, że Truetemp jednak wie, jaka jest
temperatura. (Trochę to wszystko tu upraszczam; grup, scenariuszy i
kombinacji było więcej – zainteresowanych szczegółami odłyłam
do artykułu).
Według Swain, Alexandra i Weinbeirga
ma to świadczyć o tym, że intuicjami w filozofii łatwo
manipulować. A skoro tak, to niewiele są one warte. Według innych,
np. Maxa Deutscha, trudno tu mówić o manipulowaniu intuicją, bo
bardzo możliwe, że badani inaczej niż badający rozumieją pytanie
– mianowicie nie dosłownie, jako “Truetemp wie, jaka jest
temperatura – zgadzasz się?”, a jako “W porównaniu z
poprzednim scenariuszem Truetemp wie, jaka jest temperatura –
zgadzasz się?”. W takim wypadku dwie grupy odpowiadają na dwa
różne pytania o dwie różne sytuacje, nie można więc mówić, że
odpowiedź na to samo pytanie o Truetempa zmienia się w zależności
od tego, co się usłyszy wcześniej.
Mnie w całej tej hisotrii kłopocze
przede wszystkim coś innego: w ogóle nie mam intuicji, której oczekuje Lehrer.
Niezależnie (chyba) od okoliczności. Dla mnie Truetemp wie, jaka
jest temperatura i zupełnie nie czuję, na czym ma polegać problem
z brakiem refleksyjnego dostępu do uzasadnienia. Jest kilka
filozoficznych eksperymentów myślowych, które nie jestem pewien,
czy uruchamiają u mnie “odpowiednią” intuicję, albo może moja
intuicja jest w ich przypadku niewyraźna – a ten jeden ewidentnie
uruchamia nie tę intuicję, co trzeba. I co teraz?









