A. Ahmed: The sin of believing.
J. Coyne: More academic madness: Published feminist analysis of squirrel diets and reproduction shows that squirrels, like marginalized human groups, are otherized, gendered, and fat-shamed.
J. Taylor: Why the “Conceptual Penis” Hoax is Just a Big Cock Up.
B. W. Roberts: Philosophico-Scientific Adventures.
T. Leenaert: A vegan revolution in Israel: fact or fiction?
On Humean Nature: Neil Sinhababu on Desire, Possible Girls and the Nature of Human Motivation.
What is it like to be a philosopher? An interview with Timothy Williamson.
How to be a stoic. An interview with Massimo Pigliucci.
On Swearing and Philosophy: An Interview with Rebecca Roache.
środa, 7 czerwca 2017
niedziela, 14 maja 2017
EMNN #13: Pudełka Newcomba
Pod ostatnim wpisem o imperatywie kategorycznym dyskusja poszła w stronę teorii decyzji.
Pomyślałem więc, że w tym odcinku Eksperymentu Myślowego na
Niedzielę napiszę o jednym z dwóch najsłynniejszych eksperymentów
myślowych z tej dziedziny, czyli paradoksie Newcomba. Jego autorem
jest fizyk William Newcomb, ale pierwszy artykuł na ten temat
opublikował Robert Nozick w 1969, stąd kanoniczna wersja problemu
pochodzi z tego właśnie artykułu (tłumaczenie moje):
Wyobraź sobie istotę, do której masz ogromne zaufanie, jeśli chodzi o jej zdolność do przewidywania twoich wyborów. (Można tu opowiedzieć historię science-fiction o istocie z innej planety, gdzie nauka i technologia są dużo bardziej zaawansowane; wiesz o tej istocie, że jest ci przyjazna itd.) Wiesz, że istota ta wiele razy trafnie przewidywała twoje wybory w przeszłości i że nigdy, o ile ci wiadomo, nie pomyliła się w przewidywaniu twoich wyborów. Ponadto wiesz, że wiele razy przewidywała też trafnie wybory innych ludzi, wielu z nich bardzo podobnych do ciebie, w sytuacji takiej jak ta, która za chwilę zostanie opisana. Można opowiedzieć dłuższą historię, w każdym razie jednak wszystko to skłania cię do przekonania, że predykcja dotycząca twojego wyboru w poniższej sytuacji będzie prawie na pewno trafna.Mamy dwa pudełka, (B1) i (B2). (B1) zawiera tysiąc dolarów. (B2) zawiera albo milion dolarów, albo nic. To, od czego zależy zawartość (B2), zostanie opisane za chwilę. (…)Masz następujący wybór:(1) wziąć zawartość obu pudełek(2) wziąć zawartość tylko drugiego pudełkaPonadto wiesz, że (istota wie też, że ty wiesz itd.):(I) Jeśli istota przewidziała, że weźmiesz zawartość obu pudełek, to nie umieści miliona w drugim pudełku.(II) Jeśli istota przewidziała, że weźmiesz tylko zawartość drugiego pudełka, to umieści milion w tym pudełku.Sytuacja wygląda więc następująco: najpierw istota przewiduje, co zrobisz. Następnie wkłada milion do drugiego pudełka, lub nie wkłada – w zależności od tego, co przewidziała. Następnie dokonujesz wyboru. Na co się decydujesz?
Z jednej strony wydaje
się, że lepiej wziąć dwa pudełka – bo w końcu sam wybór nie
sprawi ani że milion w drugim pudełku się w magiczny sposób
pojawi, ani że zniknie. On już tam jest – albo go nie ma – i
nic tego nie zmieni. Wybierając dwa pudełka bierzemy więc na pewno
o tysiąc dolarów więcej, niż wybierając jedno. Z drugiej strony
wydaje się, że lepiej wziąć jedno pudełko – bo wiadomo, że
prawie na pewno skończymy wtedy z milionem, a jeśli weźmiemy oba
pudełka, to prawie na pewno skończmy tylko z tysiącem. Używając
fachowych terminów: z zasady dominacji wynika, że powinniśmy wziąć
dwa, a z zasady oczekiwanej użyteczności, że jedno.
Nozick pisze, że prawie
wszyscy jego znajomi i studenci, których konfrontował z problemem,
twierdzili od razu, że odpowiedź jest jasna, a jeśli ktoś się z
nimi nie zgadza, najwyraźniej „po prostu się wygłupia”. Przy
czym dla połowy z nich odpowiedzią tą było jedno pudełko, a dla
drugiej dwa pudełka. Moje doświadczenie było zupełnie inne: kiedy
pierwszy raz przeczytałem o problemie, moją reakcją było „nie mam pojęcia”. Nie przeczę jednak, że wielu ludzi silna intuicja
może prowadzić w jedną lub w drugą stronę.
Co może wynikać z kilku
rzeczy. Po pierwsze, warto
zauważyć, że eksperyment myślowy jest oparty na pewnym milczącym
założeniu: „1 dolar = 1 jednostka użyteczności”. Dla
niektórych pytanych może nie być to jasne. Ktoś może być tak
bogaty, że tysiąc dolarów mniej czy więcej na koncie nie zrobi mu
praktycznie żadnej różnicy. Inny ktoś wziął lichwiarską
pożyczkę i wie, że jeśli do jutra nie odda tysiąca (którego nie
ma), to przyjdą osiłki łamać mu kończyny. Dla obu tych ludzi ten
sam tysiąc z pierwszego pudełka będzie miał skrajne różną
wartość, przez co opcja wzięcia obu pudełek będzie w różnym
stopniu atrakcyjna.
Po drugie, problemem może
być też to, o czym pisałem przy okazji eksperymentu z maszyną doznań (swoją drogą tez Nozicka): że ludzie często mimowolnie
wyobrażają sobie coś innego, niż autor eksperymentu chce, by
sobie wyobrazili. W przypadku pudełek może się wydawać, że żadna
istota nie jest w stanie przewidywać naszych wyborów z taką
dokładnością. Nozick może sobie pisać, że „predykcja będzie
prawie na pewno trafna”, a czytelnik i tak wyobrazi sobie, że
wcale nie tak na pewno. I wtedy opcja wzięcia dwóch pudełek zrobi
się bardziej atrakcyjna. Można oczywiście zauważyć, że nawet
jeśli skuteczność przewidywania jest bardzo niska, z zasady
oczekiwanej użyteczności nadal będzie wynikało, że należy wziąć
jedno pudełko. Powiedzmy, że przewidywania istoty sprawdzają się
tylko w 51% przypadków – nawet wtedy wychodzi, że lepiej wziąć
jedno pudełko, bo oczekiwana użyteczność tego wyboru to 510 000,
a oczekiwana użyteczność wyboru dwóch pudełek to tylko 491 000.
Ale ludzie najczęściej nie myślą w ten sposób (gdyby tak
myśleli, to pewnie nikt nie chodziłby do kasyn ani nie grał na
loterii).
Po trzecie, myślę, że
przewidywanie wyboru w takiej sytuacji z dokładnością choć
minimalnie większą niż 50% może się niektórym wydawać
niemożliwe. Nie dlatego, że według nich ludzkich wyborów w ogóle
nie da się trafnie przewidywać – oczywiście, że się da, w
każdym razie w przypadku zdrowych psychicznie ludzi – ale dlatego,
że w sytuacji, w której komuś zależy na tym, by predykcja na
temat jego wyboru nie była wiarygodna (a z taką sytuacją mamy do
czynienia w przypadku pudełek, do wzięcia jest przecież 1 001 000
dolarów), ktoś taki będzie, jak można się spodziewać, stosować
triki, które uniemożliwią trafne przewidywanie. Przewidywacz
będzie sobie myślał „Wydaje mi się, że weźmie jedno pudełko.
Ale zaraz, może pomyśleć, że ja pomyślałem, że weźmie jedno,
więc weźmie dwa. Ale zaraz, może pomyśleć, że ja pomyślałem,
że on pomyślał, że ja pomyślałem, że weźmie jedno, więc
weźmie dwa – i wtedy weźmie jedno. Ale zaraz, może pomyśleć...”
I to go sparaliżuje. Niezależnie od tego, jak przewidywacz jest
inteligentny, jakie ma zdolności obliczeniowe i jak wiele danych
zgromadzi, nie będzie w stanie nic w tym wypadku przewidzieć. Jego
zgadywanie będzie tyle samo warte, co rzut monetą. A skoro tak, to
dwa pudełka to jedyny racjonalny wybór.
Takie rozumowanie jest
chyba oparte na wierze w indeterministyczną wolną wolę. Jeśli o
mnie chodzi, to jestem tej wiary pozbawiony – wydaje mi się, że
przewidzenie wyboru nawet ze stuprocentową pewnością jest jak
najbardziej możliwe. Ale myślę też, że od determinizmu do
uznania jednego pudełka za racjonalny wybór jest daleka droga.
niedziela, 7 maja 2017
Bez komentarza: kwiecień 2017
M. Strom: Do octopuses dream of electric squid? One philosopher's love of the cephalopods.
D. Stoljar: A New Model of Consciousness.
B. C. Smith: Why Do We Make So Much of Consciousness?
R. P. Wolff: A Meditation on Blogging.
All you wanted to know about Plato on Meno's paradox, and other gems. Gail Judith Fine interviewed by Richard Marshall.
9 questions for Martha Nussbaum.
M. J. Coren: Silicon Valley executives are hiring philosophers to teach them to question everything.
D. Papineau: The Beautiful Game.
R. Rini: Raising good robots.
D. Crummett: The problem of evil and the suffering of creeping things.
G. Cabanac: Unconventional academic writing.
środa, 26 kwietnia 2017
Czy Kant pozwala na unikanie korków?
A. Wood: Kantian Ethics, Cambridge University Press 2008.
Jechałem sobie ostatnio rowerem na uczelnię mijając wesoło samochody stojące w korku i zacząłem myśleć „a co gdybym dojeżdżał samochodem?”. Gdybym dojeżdżał samochodem, to żeby bezpiecznie zdążyć na zajęcia o 9:00, musiałbym wyjść z domu chyba koło 7:30 – bo korek zaczyna się robić jakoś od 8:00. Nie wiem tylko, co by na takie wczesne wyjeżdżanie powiedział Kant.
Centralnym punktem teorii moralnej Kanta jest tzw. imperatyw kategoryczny, który ma trzy tzw. formuły: formułę uniwersalnego prawa, formułę człowieczeństwa i formułę państwa celów (tak się tłumaczy Reich der Zwecke?). Niektórzy dorzucają jeszcze formułę autonomii, choć Kant nie przedstawia jej w postaci imperatywu. Najbardziej znana jest ta pierwsza:
Postępuj tylko według takiej maksymy, dzięki której możesz zarazem chcieć, żeby stała się powszechnym prawem. (Uzasadnienie metafizyki moralności, tłum. M. Wartenberg)
I w
drugiej wersji:
Postępuj tak, jak gdyby maksyma twojego postępowania przez wolę twą miała się stać ogólnym prawem przyrody. (tamże)
Oznacza to, że
żeby sprawdzić, czy jakieś działanie jest moralne, trzeba
przeprowadzić pewien test. Trochę upraszczając: najpierw formułuję
maksymę działania (przez maksymę Kant rozumie opis działania
razem z uzasadnieniem jego podjęcia), następnie wyobrażam sobie
świat, w którym wszyscy akceptują
tę maksymę
i działają w zgodzie z nią, następnie sprawdzam,
czy w takim świecie udałoby mi się
osiągnąć mój cel. Jeśli nie udałoby się, działanie jest
moralnie niedopuszczalne. Wynika z tego, że niedopuszczalne jest np.
składanie fałszywych obietnic, bo w świecie, gdzie składanie
takich obietnic jest standardem, nic się nie da osiągnąć przez
ich składanie – po prostu nikt w takim świecie nikt nie bierze
żadnych obietnic na poważnie.
Tu jednak pojawia
się problem, a właściwie dwa problemy: z jednej strony pewne
działania powszechnie uznawane za niemoralne przechodzą test, a z
drugiej strony pewne działania powszechnie uznawane za dopuszczalne
nie przechodzą testu. Mam wrażenie, że współcześni filozofowie
bardziej skupiają się na tych pierwszych – np. Russ Shafer-Landau
w swoim podręczniku etyki wyobraża sobie ogrodnika-fanatyka,
któremu listonosz regularnie depcze po idealnie utrzymanym trawniku.
Ostrzeżenia nie pomagają, więc ogrodnik postanawia zadziałać
zgodnie z maksymą „zrobię wszystko, co konieczne, włącznie z
pozbawieniem życia, by zachować idealny stan trawnika”. W takiej
sytuacji zastrzelenie listonosza wydaje się być moralnie w
porządku. Shafer-Landau nie wspomina o sytuacjach drugiego typu, a
do takich zalicza się chyba mój pomysł w wyjeżdżaniem o 7:30. Bo
jeśli moją maksymą jest „wyjadę wcześniej, żeby uniknąć
korków”, to nie da się tej maksymy zuniwersalizować: kiedy
wszyscy wyjadą wcześniej, żeby uniknąć korków, to nikt stania w
korku nie uniknie. Czyli wychodzi na to, że unikanie korków jest
niemoralne.
Co z tym teraz
zrobić? Jedni kantyści starają się stanąć na głowie
interpretując formułę prawa uniwersalnego w taki sposób, by nie
wynikało z niej, że strzelanie do listonoszy jest w porządku, a
unikanie korków nie w porządku. Inni, jak np. Allen Wood, piszą
tak:
Nie ma podstaw, by sądzić, że według Kanta którakolwiek formuła prawa moralnego ma być stosowana jako ścisłe kryterium w jakiejś rygorystycznej procedurze dedukcyjnej, która ma zdecydować, co powinniśmy zrobić, czy nawet co jest dopuszczalne, we wszystkich możliwych przypadkach. (72, moje tłumaczenie)
Jeśli jednak ani
jedni, ani drudzy nie mają racji, to zgodnie z imperatywem
kategorycznym nie można unikać ładowania się samochodem w korek.
Dobra wiadomość jest taka, że radzenie sobie z korkami przez jazdę
na rowerze jest na pewno w porządku.
Subskrybuj:
Posty (Atom)