środa, 2 października 2013

Myśli staroświeckiego kosmopolity

P. Gomberg: Patriotism Is like Racism, "Ethics" Vol. 101, No. 1 (Oct., 1990), pp. 144-150.



Próbowałem kiedyś znaleźć w Polsce jakąś w miarę znaną osobę, która by otwarcie wyrażała zastrzeżenia co do patriotyzmu jako takiego – i nie znalazłem. Nawet od ludzi o liberalnych czy lewicowych skłonnościach można zazwyczaj usłyszeć tylko, że też są patriotami, ale ich patriotyzm nie polega na machaniu flagą i wspominaniu powstańców, tylko na płaceniu podatków i sprzątaniu kupy po psie.
Odnoszę nawet przykre wrażenie, że patriotyzm jest teraz bardziej popularny niż, powiedzmy, sto lat temu, i to nie tylko w Polsce, ale w ogóle. Czy jest dzisiaj jakiś Tołstoj, jakiś Einstein, jakaś Goldman czy jakiś Shaw, który by głośno mówił, że patriotyzm to głupota, tak by miało to jakiś większy oddźwięk? Jakoś nikt nie przychodzi mi do głowy.
Ja poważnych wątpliwości co do patriotyzmu nabrałem w dzieciństwie i nigdy się ich nie pozbyłem. Przede wszystkim dość wcześnie rzuciło mi się w oczy, że patrioci mają – w najlepszym razie – bardzo selektywne podejście do historii, a w najgorszym – bezwstydnie ją zniekształcają. Pamiętam, jak w wieku jakichś może dwunastu lat zorientowałem się, że w szkole na lekcjach historii „naszego kraju” nie uczymy się praktycznie niczego na temat historii miejsca, w którym żyjemy ani ludzi, którzy tu żyli przed nami między początkiem XIV a początkiem XX w. (jestem ze Śląska Cieszyńskiego). Uczyliśmy się za to w szczegółach o tym, co się przez te 600 lat działo za granicą: o wojnach z Krzyżakami, przywilejach szlacheckich, wolnych elekcjach, rozbiorach, powstaniach itd. Wkrótce się dowiedziałem, że nie uczymy się własnej historii, bo jacyś patrioci w Warszawie uznali, że tak będzie bardziej patriotycznie.
Nie chciałbym, żeby to, co właśnie napisałem, zapachniało jakimś innym niż polski rodzajem patriotyzmu. Miałem oczywiście do czynienia głównie z absurdem patriotyzmu polskiego, ale myślę, że każdy patriotyzm ma tak samo niebezpieczny potencjał. Dlatego nigdy nie nazwałbym się też patriotą cieszyńskim, śląskim, czeskim, niemieckim, ani już na pewno europejskim (wydaje mi się nawet, że ten ostatni rodzaj patriotyzmu jest dzisiaj najbardziej złowieszczy, ale to temat na inny tekst).
Żeby zacząć to uzasadniać, wypadałoby podać jakąś definicję. W Stanfordzkiej Encyklopedii Filozofii można znaleźć takie zdanko (moje tłumaczenie):

Patriotyzm można zdefiniować jako miłość do swojego kraju, identyfikację z nim, specjalną troskę o jego dobro i o dobro swoich rodaków.

Patriotyzm ma więc dwa składniki: jeden to uczucie wobec kraju, a drugi to preferencyjne traktowanie kraju i swoich rodaków. Samo przywiązanie do własnej okolicy, współmieszkańców, kultury, języka itp. jest czymś naturalnym i ciężko spotkać kogoś, kto by czegoś takiego w jakimś stopniu nie odczuwał. Wiadomo, że to miło, jak nasi strzelają gola, bo to przecież nasi. Robienie jednak z tego uczucia cnoty i twierdzenie, że powinno ono prowadzić do specjalnego traktowania pewnej grupy ludzi jest już moralnie problematyczne. Moralne wymogi mają to do siebie, że są uniwersalne, tzn. stosują się do wszystkich jednakowo. Patriotyzm jest natomiast rodzajem grupowego egoizmu: lepiej traktuje się swoich i oczekuje się, że przez nich będzie się lepiej traktowanym.
Jeśli ktoś już musi uprawiać grupowy egoizm, to powinien mieć dla niego jakieś uzasadnienie. Nie twierdzę, że się nie da go mieć – jakiś stopień grupowego egoizmu w ramach rodziny czy grupy przyjaciół może być dobrym przykładem – ale próby uzasadnienia egoizmu patriotycznego wydają mi się dość rozpaczliwe. Paul Gomberg, autor wyżej podlinkowanego tekstu o patriotyzmie, pisze tak:

Problematyczna relacja między patriotyzmem a moralnym uniwersalizmem pochodzi z naszej historii. Uniwersalizm pojawił się stosunkowo niedawno w ludzkich społecznościach, po raz pierwszy prawdopodobnie w filozofiach i religiach społeczeństwa hellenistycznego. Przypowieść o dobrym Samarytaninie to typowy wyraz odrzucenia nacjonalizmu, które cechowało uniwersalizm chrześcijański. Pozostało ono etycznym ideałem w Europie aż do powstania państw narodowych i, później, świadomego nacjonalizmu w osiemnastym wieku. Podejmowano wiele prób pogodzenia patriotyzmu i nacjonalizmu z tradycją uniwersalistyczną. Próby te bazują w gruncie rzeczy na koncepcji historii, według której patriotyzm pomaga w realizacji ideału uniwersalnego szczęścia albo praw człowieka. Ta pozytywna ocena patriotyzmu może się brać albo z optymistycznego założenia, że patriotyzm jest etapem w rozwoju bardziej uniwersalnego moralnego standardu, albo z pesymistycznego założenia, że powszechny patriotyzm to maksimum, które większość z nas może osiągnąć w świadomym dążeniu do uniwersalnych moralnych ideałów. Sugeruję, że ani ten pesymizm, ani ten konkretny rodzaj optymizmu nie jest uzasadniony. Autentyczny uniwersalizm jest możliwy, ale tylko jako rezultat walki przeciwko patriotyzmowi i nacjonalizmowi.

Nie do końca zgadzam się chyba z Gombergiem w sprawie narodzin uniwersalizmu, ale jeśli chodzi o konsekwencje patriotyzmu dla ogółu ludzkości lub możliwość jego przezwyciężenia, to wydaje mi się to całkiem zgodne z tym, co wiemy o ludzkiej historii i psychologii.
W poszukiwaniu ilustracji wpisałem w Wikimedia Commons "patriotism" i na pierwszym miejscu wyskoczyły patriotki włoskie. "Oszczędzając materiał, wzmacniają morale".
Niektórzy twierdzą, że w patriotyzmie chodzi po prostu o przejmowanie się społecznością, w której się żyje i robienie czegoś dla wspólnego dobra, ale to dosyć trywialne. To, co filozoficznie ciekawe w problemie patriotyzmu wychodzi dopiero w przypadku konfliktu narodowych interesów. Nie bardzo rozumiem, z czego ma wynikać, że w przypadku konfliktu między moim a jakimś innym krajem mam się opowiadać po stronie mojego kraju, dlatego, że mój, a nie na przykład po stronie słabszego, albo po stronie tego, kto ma rację (według jakiegoś bardziej obiektywnego standardu). Patrioci, nawet ci bardzo umiarkowani, są zmuszeni przyznać, że w przynajmniej niektórych konfliktach trzeba popierać swoich, bo są swoi. Ale bardziej zasadniczy problem polega na tym, że patriotyzm wywołuje te konflikty; gdyby nie patriotyzm, to by ich nie było, albo byłoby ich mniej. Niekoniecznie musi oczywiście chodzić o krwawe konflikty, ale nawet z tych najbardziej niewinnych nie ma żadnego moralnego pożytku.
Narodowe konflikty wiążą się najczęściej ze wspomnianym zniekształcaniem historii, które ma, po pierwsze, wyraźnie oddzielić swoich od obcych (tu moja szkolna historia jest dobrą ilustracją) i po drugie zasugerować, że ci swoi są fajniejsi (tu o ilustrację jest tak łatwo, że aż mi głupio podawać). Możliwe, że znajdą się przypadki, w których patriotyzm do tego nie prowadzi, ale i tutaj pozostaje problem, jak uzasadnić preferencyjne traktowanie własnej grupy.
Patriotyzm, pisze Gomberg, jest jak rasizm, można i należy się go pozbyć na rzecz uniwersalnej solidarności. Ludzkość stać na zdecydowanie więcej niż na narodową grupową lojalność z całym jej typowym zakłamaniem, tak samo jak stać ją na więcej niż na rasową lojalność z jej typowym zakłamaniem – i dlatego właśnie specjalne traktowanie własnego narodu jest tak samo niemoralne jak specjalne traktowanie własnej rasy.
 

21 komentarzy:

  1. Postulowano większy nacisk na historię lokalną (ba! większościowy jej udział w nauczaniu historii), ale na postulowaniu się skończyło...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet rozumiem ludzi, którzy to blokują, z patriotycznego punktu widzenia może to rzeczywiście mieć sens. Nie wierzę po prostu w patriotyzm z ludzką twarzą, zwłaszcza w Polsce.

      Usuń
  2. Patriotyzm jest bardzo mocno ugruntowany w naszym kraju do tego stopnia, że w dyskusji publicznej w ogóle nie podważa się jego wartości. Niby wszyscy czują się patriotami, a przynajmniej powinni czuć. Ja też nie jestem patriotką i nie wiem czemu miałabym być: ani lokalną, ani globalną. Nie jestem też humanistką - dlaczego bowiem miałabym uważać ludzi za gatunek uprzywilejowany w jakiś sposób przed innymi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie nazwałbym się humanistą, ale zdaje się, że są definicje humanizmu, które nie zakładają szowinizmu gatunkowego.

      Usuń
  3. "Odnoszę nawet przykre wrażenie, że patriotyzm jest teraz bardziej popularny niż, powiedzmy, sto lat temu, i to nie tylko w Polsce, ale w ogóle"

    Well, w 1913 roku? Jest odwrotnie, może nawet zaraza wygasa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem. Pomijając wpływowych intelektualistów, o których piszę wyżej, sto lat temu na pewno było więcej różnych antypatriotycznych anarchistów, komunistów czy socjalistów.

      Usuń
  4. Autor bloga opisał pewien sposób rozumowania. Jego schemat jest taki, że zestawia się dwie konfliktujące ze sobą postawy ( tu uniwersalizm etyczny i patriotyzm rozumiany jako swoisty egoizm grupowy) i z owego konfliktu wyciąga wniosek, że nie jest możliwe czy też celowe ich pogodzenie. Wszakże taki sposób rozumowania, co do zasady zapewne poprawny, jest rażąco niekompletny. Człowiek podejmując na co dzień decyzje staje przed wieloma kryteriami wyboru właściwego postępowania, zaś kryteria etyczne są zaledwie jednymi z wielu - być może najważniejsze, ale zarazem często najłatwiejsze. Po pierwsze na co dzień nasze postępowania poddane są rutynie. Wybieramy markę produktu, wybieramy sposób dojazdu do pracy, wybieramy język jakiego będziemy uczyć nasze dzieci i szkołę do której będą chodzić. Wybieramy tysiące rzeczy, i większość z nich jest całkowicie obojętna pod względem kryteriów etycznych, gdyż nie wykracza poza rutynowe czynności poprane etyczne z założenia. Jednak nie każdy z tych wyborów jest patriotycznie obojętny - jak choćby wybór języka w jakim będziemy mówić z dziećmi w domu rodzinnym. Kwestia czy będzie to język polski czy angielski jest etycznie obojętna, jednak wyboru czasami należy dokonać. Nie jest także możliwe jego odroczenie.

    Na tym przykładzie ( i na setce innych by wspomnieć tylko kupowanie książek i marchewki) widać, ze wybory podyktowane patriotyzmem mogą być szalenie istotne, a etycznie całkowicie neutralne.

    Widać zatem, ze problem nie polega na tym że autor bloga wyborów owych nie dokonuje ( blog jest w j. polskim, czemu nie serbsko-chorwackim skoro to autorowi obojętne? W razie gdyby autor nie znał serbsko-chorwackiego - zawsze można by sie posłużyć google translatorem. Co za różnica? ) Dokonuje. Ale woli ukrywać, jak sądzę, głównie przed sobą, faktu ich istnienia. Nadając im walor incydentalności ( "przypadek sprawił że urodziłem sie Polakiem" ) unika w ten sposób kwestii relacji owego zdarzenia i jego konsekwencji do postawy życiowej i postępowania. Słowem - autor woli wierzyć że większość rzeczy w jego życiu jest przypadkiem który dla niego nie ma znaczenia, niż uznać wagę i zdeterminowanie swojego postępowania właśnie owymi przypadkami. Tymczasem tak samo jak przypadkiem autor jest Polakiem, tak samo przypadkiem nie jest meduzą.

    Pewne sprawy w życiu, jak przynależność do kultury, wychowanie, język, sposób myślenia - zaprzeczanie patriotyzmowi w Polsce jest całkowicie powszechnym snobizmem - sa zdeterminowane przez kody kulturowe środowisk w jakich sie przybywa. jest bardzo smutnym objawem, że całkiem spora cześć Polaków, po przemianach w 89 roku, przestała identyfikować się kultura i kodami kraju z jakiego wyrośli. A kraj ów, jest niebywałym w historii przypadkiem - zmarnowanych szans, wielkich osiągnięć ( wystarczy sobie uświadomić stan intelektualny tego kraju - o którego obywatelach pisał Montaigne że z całej Europy jedynie Polaka mógłby do serca przytulić - a co zmarnowano wraz z upadkiem państwa z winy elit i kontrreformacją z winy kościoła katolickiego). Wszyscy chorujemy - bo chore jest nasze społeczeństwo. A choroba owa ma postać fastfooda z makdonaldyzacją wspólnej świadomości. W ramach owej plastikowej kultury coraz większej liczbie ludzi wydaje się że nowoczesność jest bezkulturowa - podczas gdy jest to ledwie jeden z objawów ich własnego wykluczenia z kultury. Rodzaj bezdomności. I pomyłki która miesza konsumpcje produktów przygotowanych w globalnym fastfoodzie z twórczym uczestnictwem w kulturze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszakże taki sposób rozumowania, co do zasady zapewne poprawny, jest rażąco niekompletny. Człowiek podejmując na co dzień decyzje staje przed wieloma kryteriami wyboru właściwego postępowania, zaś kryteria etyczne są zaledwie jednymi z wielu

      Komentator myli się sądząc, że pozaetyczne kryteria mają tu coś do rzeczy. Autor bloga nigdzie nie zaprzecza, że kryteria etyczne są jednymi z wielu w wyborze postępowania. Dlatego nie pisze, że patriotyzm jest np. niepraktyczny czy nieracjonalny, a tylko, że jest niemoralny.

      Wybieramy tysiące rzeczy, i większość z nich jest całkowicie obojętna pod względem kryteriów etycznych, gdyż nie wykracza poza rutynowe czynności poprane etyczne z założenia. Jednak nie każdy z tych wyborów jest patriotycznie obojętny - jak choćby wybór języka w jakim będziemy mówić z dziećmi w domu rodzinnym.

      Autor jest skłonny się zgodzić, że wybór języka, w którym rozmawia się z dzieckiem, nie ma wielkiego moralnego znaczenia i że wybór między patriotyczną i niepartiotyczną decyzją jest tu z grubsza moralnie neutralny. Nie znaczy to jednak, że w innych sytuacjach patriotyzm nie prowadzi do nieszczęścia.

      W razie gdyby autor nie znał serbsko-chorwackiego - zawsze można by sie posłużyć google translatorem. Co za różnica?

      Komentator albo trolluje, albo nie używał nigdy Google Translatora, albo nie zna żadnego języka obcego.

      Ale woli ukrywać, jak sądzę, głównie przed sobą, faktu ich istnienia.

      Autor nie ma pojęcia, na jakiej podstawie komentator tak myśli, ale podstawą tą nie może być tekst autora.

      Słowem - autor woli wierzyć że większość rzeczy w jego życiu jest przypadkiem który dla niego nie ma znaczenia, niż uznać wagę i zdeterminowanie swojego postępowania właśnie owymi przypadkami.

      Komentator myli tu moralne znaczenie z innymi rodzajami znaczenia. Autor nie zaprzecza, że wychowywanie się w takim a nie innym kraju, w takiej a nie innej rodzinie itd. ma pod wieloma względami duże znaczenie. Autor nie pisze też nigdzie, czy czuje się emocjonalnie związany z polską kulturą, językiem itp. i czy się z nimi identyfikuje. Według autora przywiązanie można sobie mieć, ale nie powinno ono powodować dyskryminacji ze względu na narodowość, obywatelstwo itp.

      zaprzeczanie patriotyzmowi w Polsce jest całkowicie powszechnym snobizmem

      Autor zdaje sobie sprawę, że ktoś, kto krytykuje pogląd czy postawę x pisze zazwyczaj, że x jest w Polsce całkowicie powszechne, a ktoś, kto broni poglądu czy postawy x pisze zazwyczaj, że anty-x jest w Polsce całkowicie powszechne. Nikt dzisiaj nie chce być mainstreamowy, takie czasy. Autor nie natknął się jednak na żadnych otwarcie antypatriotycznych snobów poza dość hermetycznymi środowiskami. Czy komentator ma jakieś linki na potwierdzenie swojej opinii?

      A kraj ów, jest niebywałym w historii przypadkiem - zmarnowanych szans, wielkich osiągnięć

      Patriotyzm bardzo często prowadzi do złudzenia, że własny kraj jest krajem wyjątkowych osiągnięć i pod wieloma innymi względami jest zupełnie wyjątkowy. Niezależnie od kraju. To jeden z powodów, dla których autorowi jest daleko do patriotyzmu.

      Wszyscy chorujemy - bo chore jest nasze społeczeństwo. A choroba owa ma postać fastfooda z makdonaldyzacją wspólnej świadomości.

      Autor nigdzie nie odnosi się do tego problemu i nie bardzo rozumie, co ma tu on do rzeczy. Autor ma jak najgorsze zdanie o współczesnej kapitalistycznej tzw. globalizacji z całym jej odmóżdżeniem i niesprawiedliwością, ale nie sądzi, że jest to jedyna alternatywa dla patriotyzmu (o ile w ogóle jest to alternatywa, bo czasami ta tzw. globalizacja idzie z patriotyzmem ręka w rękę).

      Usuń
    2. Wpierw komentarz co do powszechności: komentator ( czyli ja...) warcholi się nader często w internecie na rozmaitych forach i postawa zaprzeczania sensowności patriotyzmu, deklarowany kosmopolityzm, przekonanie że rzecz sprowadza się raczej do płacenia podatków ( "przynależę do społeczności lokalnej!" ), jest wg. mnie - całkowicie powszechna w otoczeniu w jakim prowadzę dyskusje. Otocznie to zawiera zdecydowany nadmiar osób z wykształceniem powyżej stopnia doktora, a niewielu ludzi bez wykształcenia wyższego lub z wykształceniem średnim i niższym. Wśród ludzi z wykształceniem średnim i niższym, jakich spotykam w pracy - patriotyzm jest raczej rozumiany i powszechny. Niestety innych niż takie - anegdotyczne - danych na poparcie mojej tezy nie posiadam.

      I teraz:

      K:"Wszyscy chorujemy - bo chore jest nasze społeczeństwo. A choroba owa ma postać fastfooda z makdonaldyzacją wspólnej świadomości."

      A:"Autor nigdzie nie odnosi się do tego problemu i nie bardzo rozumie, co ma tu on do rzeczy."


      A no to że wyrzekanie na patriotyzm jest wg. komentatora objawem makdonaldyzacji - współcześni intelektualiści zwyczajnie nie wiedzą po co jest patriotyzm. Nie czują go. Bo patriotyzm proszę Autora nie jest rozumową zgodą na przynależność do pewnej grupy, ale uczuciem. Stąd nie ma wielkiego sensu podejście które drogi autorze prezentujesz - jeśli nie dysponujesz stosowną ilością złudzeń wpojonych w dzieciństwie czy to na skutek wychowania, czy może ( co bardziej prawdopodobne i znacznie bardziej powszechne) na skutek przemyśleń i przeżyć owe złudzenia utraciłeś ( modne - przepracowałeś) - to obecnie na nic rachunki symboliczne - patriotyzmu nie znajdziesz. Całkiem podobnie jak w wypadku żony - małżeństwo z rozsądku może być bardzo, bardzo szczęśliwe - ja jednak preferuję namiętne katastrofy z miłości. Rzecz gustu.

      Dodam że w tym wpisie na blogu który tu komentujemy ( oraz w większości rozmów o których wspomniałem powyżej w tym komentarzu) widzę zwyczajnie - rozkład społeczeństwa Polskiego po 89 roku. Inteligencja w Polsce zwyczajnie nie wie kim jest - bo i nie jest nikomu do niczego potrzebna.

      Owszem - czasami jakaś zagraniczna firma dostrzega że powiedzmy można w Polsce kupić tanio inżynierów na kilogramy ( np. w Dell pracują na taśmie, co jest ewenementem na skalę światowa, zważywszy że za ich wykształcenie płaci reszta obywateli). Ale inżynierowie mają krótki termin przydatności do spożycia. Zastosowań dla humanistów zaś nie ma zbyt wielu. W sumie - nie dziwię sie minister Kudryckiej ( i ona o tym mówi tylko nikt jej nie rozumie! A ona to mówi wprost!) że robi co może by szkoły wyższe przyjęły profil zawodówek...

      No ale my się odbijemy od dna, otworzą u nas wielkie centra przemysłowe, a wtedy - hoho!

      Usuń
    3. przekonanie że rzecz sprowadza się raczej do płacenia podatków ( "przynależę do społeczności lokalnej!" ), jest wg. mnie - całkowicie powszechna w otoczeniu w jakim prowadzę dyskusje

      Ja się spotykam raczej z powszechnym nazywaniem tego płacenia podatków patriotyzmem.
      W międzyczasie sam sobie znalazłem jeden przykład, którego się domagałem od Ciebie. Tomasz Żuradzki nie jest co prawda specjalnie znany (o ile wiem) i to niby tylko jeden artykuł, ale jednak poszło w Wyborczej, jest jakaś nadzieja dla świata.

      Bo patriotyzm proszę Autora nie jest rozumową zgodą na przynależność do pewnej grupy, ale uczuciem.

      Jest nie tylko uczuciem, ale też, jak starałem się zasugerować powyżej, praktyką. Można mieć płomienne uczucia względem swojej kultury, języka, historii itd. i nie być patriotą, wystarczy nie traktować swoich rodaków w preferencyjny sposób.

      A no to że wyrzekanie na patriotyzm jest wg. komentatora objawem makdonaldyzacji

      No właśnie, wmówiłeś sobie, że moja niechęć do patriotyzmu ma coś wspólnego z makdonaldyzacją albo z polską polityką dostarczania taniej siły roboczej zachodnim korporacjom, chociaż nie napisałem nic, co by na to mogło wskazywać.

      Dodam że w tym wpisie na blogu który tu komentujemy ( oraz w większości rozmów o których wspomniałem powyżej w tym komentarzu) widzę zwyczajnie - rozkład społeczeństwa Polskiego po 89 roku.

      Ja jeśli gdzieś widzę rozkład polskiego społeczeństwa, to głównie w dziwnej korelacji między biadaniem nad rozkładem polskiego społeczeństwa a nieznajomością reguł polskiej ortografii.

      Usuń
    4. "A no to że wyrzekanie na patriotyzm jest wg. komentatora objawem makdonaldyzacji

      No właśnie, wmówiłeś sobie, że moja niechęć do patriotyzmu ma coś wspólnego z makdonaldyzacją albo z polską polityką dostarczania taniej siły roboczej zachodnim korporacjom, chociaż nie napisałem nic, co by na to mogło wskazywać." - bo nie to co piszesz, ale pogląd ( stwierdzający że patriotyzm jest niemoralny) jest objawem makdonaldyzacji. Patriotyzm - jest. Jego moralność lub nie nie jest w żaden sposób określona, bo moralne lub nie mogą być tylko jego przejawy. Można by zatem dyskutować czy większość przejawów patriotyzmu jest moralna czy nie. Załóżmy że niektóre z praktycznych przejawów patriotyzmu są niemoralne ( są!). Czy nie stawia to patriotyzmu dokładnie w tej samej pozycji jak: religii, racjonalizmu, filozofii, nauki, medycyny, polityki, wolnego rynku, handlu, produkcji rolnej, ekologii, walki z globalnym ociepleniem a nawet walki o prawa LGBT? Trudno robiąc cokolwiek od czasu do czasu nie uzyskać efektu niezgodnego z powszechnym (?) poczuciem moralności. Właściwie treść całkiem sporej części kultury wysokiej jest opisem takich sytuacji ( np. tragedie greckie) w której kilka wartości staje sobie w sprzeczności. Nie widzę w tym argumencie niczego odkrywczego.

      _"Ja jeśli gdzieś widzę rozkład polskiego społeczeństwa, to głównie w dziwnej korelacji między biadaniem nad rozkładem polskiego społeczeństwa a nieznajomością reguł polskiej ortografii."_ - cóż, jestem dyslektykiem. Czy można przyjąć że reduction ad ortografium jest objawem utraty większości argumentów merytorycznych?

      Usuń
    5. bo nie to co piszesz, ale pogląd ( stwierdzający że patriotyzm jest niemoralny) jest objawem makdonaldyzacji. Patriotyzm - jest. Jego moralność lub nie nie jest w żaden sposób określona, bo moralne lub nie mogą być tylko jego przejawy.

      Jak pisałem tutaj wielokrotnie, według mnie nie można zdefiniować patriotyzmu tylko jako poglądu, a należy jako pogląd i praktykę. I ta praktyka jest właśnie niemoralna.

      Czy nie stawia to patriotyzmu dokładnie w tej samej pozycji jak: religii, racjonalizmu, filozofii, nauki, medycyny, polityki, wolnego rynku, handlu, produkcji rolnej, ekologii, walki z globalnym ociepleniem a nawet walki o prawa LGBT?

      Nie, nie stawia. Przejawy patriotyzmu są z zasady niemoralne, bo polegają na dyskryminacji ze względu na narodowość czy obywatelstwo. Zastrzegłbym najwyżej, że nie wszystkie są koniecznie niemoralne. Na przykład podczas wojny w Wietnamie wielu Wietnamczyków walczyło z Amerykanami z niewątpliwie patriotycznych pobudek, ale nie powiedziałbym, że robili coś złego, bo jednocześnie przeciwstawiali się niesprawiedliwej i zbrodniczej inwazji, a przeciwstawianie się niesprawiedliwym i zbrodniczym inwazjom jest chwalebne i w tym wypadku, jak mi się wydaje, dużo istotniejsze od patriotycznej dyskryminacji.

      Czy można przyjąć że reduction ad ortografium jest objawem utraty większości argumentów merytorycznych?

      Złośliwość złośliwością, ale serio zauważam, że generalnie im ktoś większym się ogłasza polskim patriotą, tym większe ma problemy z pisaniem po polsku.

      Usuń
    6. "Przejawy patriotyzmu są z zasady niemoralne, bo polegają na dyskryminacji ze względu na narodowość czy obywatelstwo. " - dalej swoje. W jakim sensie niemoralne jest to że wybieram jako język dla swoich dzieci, język Polski? Że pokazuję im jak sie robi tradycyjne polskie dania? Że uczę ich historii Polski, a zwłaszcza miejsca gdzie mieszkamy, pomijając historię Anglii czy Kanady, a już kompletnie ignorując dzieje szacownego Londynu i tysięcy miast na świecie? Uczepiłeś się z góry przyjętej tezy, i dorabiasz do niej logikę.

      Mogę sie zgodzić, ze w określonych sytuacjach patriotyzm, zwłaszcza źle pojmowany, może prowadzić do działań niemoralnych. Dokładnie tak samo jest np. ze stosowanie logiki/matematyki w życiu. Czy z tego powodu logika/matematyka jest niemoralna?

      Usuń
    7. Pozwoliłem sobie zebrać to co pisałem http://fiksacie.wordpress.com/2014/08/10/powiedz-mi-skad-pochodzisz/ . Proszę wybaczyć jeśli źle zrelacjonowałem Pana poglądy - właściwie był Pan tylko pretekstem.

      Usuń
    8. W jakim sensie niemoralne jest to że wybieram jako język dla swoich dzieci, język Polski? Że pokazuję im jak sie robi tradycyjne polskie dania? Że uczę ich historii Polski, a zwłaszcza miejsca gdzie mieszkamy, pomijając historię Anglii czy Kanady, a już kompletnie ignorując dzieje szacownego Londynu i tysięcy miast na świecie?

      Nie wiem. Możliwe, że w żadnym. Zacytuję samego siebie:

      "Patriotyzm ma więc dwa składniki: jeden to uczucie wobec kraju, a drugi to preferencyjne traktowanie kraju i swoich rodaków. Samo przywiązanie do własnej okolicy, współmieszkańców, kultury, języka itp. jest czymś naturalnym i ciężko spotkać kogoś, kto by czegoś takiego w jakimś stopniu nie odczuwał. Wiadomo, że to miło, jak nasi strzelają gola, bo to przecież nasi. Robienie jednak z tego uczucia cnoty i twierdzenie, że powinno ono prowadzić do specjalnego traktowania pewnej grupy ludzi jest już moralnie problematyczne."

      Ty piszesz tylko o tym pierwszym składniku, a ja mam zastrzeżenia do połączenia obu.

      Usuń
  5. Nie jestem przekonana do (ewentualnego) moralnego uzasadnienia grupowego egoizmu w przypadku rodziny czy przyjaciół – mógłbyś odrobinę rozwinąć ten wątek? Czy chodzi o to, że moralne wymogi jednak nie są uniwersalne, i pewne więzi czy funkcje nakładają na nas wzmożone obowiązki wobec pewnych osób ? Bo np. matka prawdopodobnie ma traktować szczególnie własne dziecko, i vice versa – i w ogóle za każdym razem, układ odpowiedzialności za kogoś (co też jest pomysłem z zakresu moralności) podwyższa poziom obowiązków moralnych. A nie sama „rodzinność”.

    Bo jeśli uzasadnieniem owego rodzinnego grupowego egoizmu mają być wyłącznie uczucia sympatii, więzi itp., to nie widzę jakościowej różnicy, tak samo można wyjaśniać patriotyzm. To zresztą tylko wyjaśnienie, a nie usprawiedliwienie :)

    A i ten rodzinny grupowy egoizm to też bywa amorlanym familizmem, nepotyzmem itd. Bardzo trudno sensownie wytyczyć granice tej „etyki troski o swoich”.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czy jest dzisiaj jakiś Tołstoj, jakiś Einstein, jakaś Goldman czy jakiś Shaw, który by głośno mówił, że patriotyzm to głupota, tak by miało to jakiś większy oddźwięk?

    Nie tak to ujmował ;), ale mocno potępiał narodowe egoizmy np. Peter Singer w „Jeden świat. Etyka globalizacji”, którą kiedyś miałam w rękach.
    Ale nie jestem szczególnie zorientowana w literaturze przedmiotu, i też często natykam się na takie teksty, zwłaszcza ten mnie wyprowadził z równowagi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem przekonana do (ewentualnego) moralnego uzasadnienia grupowego egoizmu w przypadku rodziny czy przyjaciół – mógłbyś odrobinę rozwinąć ten wątek?

      Po pierwsze, ten rodzaj grupowego egoizmu nie prowadzi do tak błędnych poglądów o świecie, po drugie, nie wywołuje tak tragicznych konfliktów (i nie mam tu na myśli tylko wojen), po trzecie, można mieć pewne wątpliwości, czy świat bez tych egoizmów jest możliwy i jeśli tak, to czy byłby lepszym światem.
      Wydaje mi się (ale to takie głównie gut feelings bez specjalnego studiowania tematu), że zwłaszcza rodzinna lojalność jest często zdecydowanie za daleko posunięta, ale żeby tak w ogóle bez niej, to nie jestem pewien. W przypadku rodziny czy przyjaciół sytuacja jest dla mnie generalnie niejasna.

      Nie tak to ujmował ;), ale mocno potępiał narodowe egoizmy np. Peter Singer w „Jeden świat. Etyka globalizacji”, którą kiedyś miałam w rękach.

      Punkt wzięty.

      zwłaszcza ten mnie wyprowadził z równowagi.

      Ten Fish jest w ogóle jakiś niezbyt ogarnięty. Nie mówię nawet o samych poglądach, ale o sposobie ich uzasadniania.

      Usuń
    2. Też sądzę, że ten rodzinny i przyjacielski egoizm to nie do ominięcia, trudno mi także wyobrazić sobie świat bez tych relacji szczególnych, w ramach których zobowiązania moralne są większe. Pocieszające, że zwykle się pomaga nie na koszt innych (ale często, jak pisał Singer, nie najbardziej potrzebującym).
      Ale kwestia jest trudna, a dylematy realne, np. ktoś mnie ostatnio spytał o kompetencje mojej przyjaciółki, gdy starała się o pracę…

      Rozumiem, że godzimy się bez oporów na ten pierwszy składnik patriotyzmu – przywiązanie do własnego języka, kultury, współmieszkańców itd. Takie przywiązanie też cenne z uwagi na sam efekt różnorodności, którą warto kultywować (język wilamowski ;) itp.), i też te styki kultur bardzo twórcze.

      I potem to już tak leci: mamy tę sympatię do „swoich”, bo – już upraszczając - wspólne kody kulturowe, wspólne słowiańskie picie wódki (te uczucia, o których pisze Komentator Fiksacje ;)
      I zwykle lądujemy z tym drugim składnikiem patriotyzmu. To już działa taki podstawowy mechanizm, że więcej empatii czujemy do podobnych; takie założenie (wcześniej wykazane) przyjmował chociażby Batson, jak robił swoje eksperymenty na empatię. I naprawdę należy wykonać dużą pracę mentalną, żeby się zatrzymać na tym pierwszym składniku/etapie p.

      Ale zgadzam się, że, po pierwsze, podobieństwa są różnorakie, więc dlaczego to jedno, narodowe, ma przeważyć. Po drugie, tę pracę mentalną, o której wyżej, należy wykonać, i przełamać to naturalne faworyzowanie swoich – „not from inclination, but from duty” ;)

      U mnie patriotyzm uruchamia się zwykle wtedy, gdy na jakiejś anglosaskiej konferencji muszę opowiadać miłej pani profesor, że istnieje język polski – w lepszym wariancie, że po polsku nie piszemy cyrylicą – że w Polsce istnieją faksy („Really ? Do you understand, what I mean?”). Ale zdaję sobie sprawę, że to kompleks mało znaczącego kraju, w sumie dlaczego mają to wiedzieć, jeśli ja nic nie wiem o bardzo wielu krajach…

      Usuń
    3. Rozumiem, że godzimy się bez oporów na ten pierwszy składnik patriotyzmu – przywiązanie do własnego języka, kultury, współmieszkańców itd.

      Nie wiem, czy tak bez oporów. Można sobie wyobrazić sytuację, kiedy z przywiązania wynikają te mniej przyjemne zachowania, jak agresja, kłamstwo, wyzysk itp. i że trudniej walczyć z wynikaniem między przywiązaniem a nieprzyjemnymi zachowaniami niż z samym przywiązaniem. Wtedy może lepiej się zabrać za to drugie.

      U mnie patriotyzm uruchamia się zwykle wtedy, gdy na jakiejś anglosaskiej konferencji muszę opowiadać miłej pani profesor, że istnieje język polski – w lepszym wariancie, że po polsku nie piszemy cyrylicą – że w Polsce istnieją faksy („Really ? Do you understand, what I mean?”). Ale zdaję sobie sprawę, że to kompleks mało znaczącego kraju, w sumie dlaczego mają to wiedzieć, jeśli ja nic nie wiem o bardzo wielu krajach…

      Właśnie, kiedy mowa o patriotyzmie, to zazwyczaj następuje odniesienie do krajów, które są większe, bogatsze, potężniejsze, lepiej rozwinięte itd. Niemcy najeżdżają, Francuzi się wypinają, Brytyjczycy wyciągają specjalistów, Amerykanie nie umieją pokazać na mapie. Rzadko się w kontekście patriotyzmu porównujemy ze słabszymi, bo wtedy okazuje się, że po naszej stronie są ta sama ignorancja, pogarda i ślepy egoizm, na które narzekamy. Jak to ujął Russell, patrioci zawsze mówią o umieraniu za ojczyznę, ale nigdy o zabijaniu za ojczyznę.

      Usuń
  7. Ten Fish jest w ogóle jakiś niezbyt ogarnięty. Nie mówię nawet o samych poglądach, ale o sposobie ich uzasadniania.

    a ja mam problem z takimi poglądami - ten trudny moment to np.: „when I wrote against interdisciplinarity and for disciplinary narrowness, against openness of mind and for a mind closed to error (fałszywa alternatywa;), against objectivity and for discrimination, against meritocracy and for nepotism, against formal neutrality and for affirmative action (to ok:), against independent voters and for partisan zeal, against a politics that is not a respecter of persons and for what I called “rational identity politics,” (?) against wind turbines and for Nimby (Not in My Backyard), against a worship of free speech and for the deployment of censorship..”

    Ale w sumie ma rację gdy pisze: “personhood is not what remains after race, gender, ethnicity and filial relationships have been discounted; rather, personhood is the sum of all these, and it makes no sense to disregard everything that connects you to someone and to treat him or her as if the two of you had never met.” (z tym, że personhood is the sum of all these, i jeszcze coś).

    OdpowiedzUsuń