niedziela, 25 października 2015

Koszulka z Adamem Smithem

M. Fay: The Influence of Adam Smith on Marx's Theory of Alienation, Science & Society, 47/2, (Summer, 1983), 129-151.


Karol Marks był na pewno jednym z najoryginalniejszych myślicieli w historii – nie znaczy to jednak, że wszystkie swoje teorie sam wymyślił od zera. Jednym z bardziej istotnych i mniej znanych źródeł jego inspiracji był Adam Smith, co widać przede wszystkim na przykładzie marksistowskiej teorii alienacji.
W teorii alienacji chodzi m.in. o to, że kapitalizm pozbawia większość ludzi możliwości rozwijania ich ludzkiej natury: pracownicy nie mogą się kształcić, poznawać świata, podejmować twórczej aktywności, odczuwać twórczego spełnienia, ponosić odpowiedzialności itd. Rozwiązaniem tych problemów, a w każdym razie sporej ich części, miał być według Marksa system, w którym pracownicy sami sprawują kontrolę nad środkami produkcji.
W księdze V Bogactwa narodów można znaleźć zaskakująco podobne myśli. Smith pisze tam na przykład tak:

W miarę postępu w podziale pracy, zatrudnienie zdecydowanie większej części tych, którzy żyją z pracy – a więc ogromnej rzeszy ludzi – staje się ograniczone do kilku bardzo prostych czynności, często do jednej lub dwóch. A zdolności intelektualne większej części ludności kształtują się w sposób konieczny w ich codziennych zajęciach. Człowiek, którego całe życie upływa na wykonywaniu kilku prostych czynności mających prawdopodobnie zawsze taki sam, albo prawie taki sam efekt, nie ma możliwości, by rozwijać swój rozum czy swoją pomysłowość poprzez znajdowanie rozwiązań trudności, ponieważ te nigdy nie występują. W naturalny sposób traci on zatem nawyk myślenia i zasadniczo staje się tak głupi i ciemny, jak tylko jest to możliwe dla istoty ludzkiej. (…) Jednak w każdym rozwiniętym i cywilizowanym społeczeństwie tak właśnie wygląda stan, w którym musi się znaleźć pracująca biedota – to znaczy ogromna część ludności – o ile rząd nie podejmie jakichś wysiłków, by temu zapobiec.

(V 1,178, moje tłumaczenie)

Można się spierać co do szczegółów tego, ile czego Marks od Smitha zaczerpnął (więcej na ten temat w podlinkowanym wyżej artykule Margaret Fay), ale ogólnie jest całkiem prawdopodobne, że gdyby nie Smith, to nie mielibyśmy marksistowkiej teorii tego, jak ludzie w kapitalizmie przestają być ludźmi. I na tym historia wpływu jednego filozofa na drugiego się nie kończy: Marks przejął od Smitha (i Ricarda) laborystyczną teorię wartości, na której całkowicie opiera się marksistowska teoria wyzysku i w ogóle cała marksistowska ekonomia.

Piszę o tym wszystkim, bo mamy w Polsce grupę wpływowych intelektualistów, którzy nie kryją się z uwielbieniem dla postaci Smitha. Nie do końca wiem, jak z koszulkami, ci ludzie chyba rzadko chodzą w koszulkach, ale z całą pewnością umieszczają jego wizerunek gdzie się da. Ciekawe, czy zastanawiają się czasem, do czego ich idol pośrednio doprowadził? Może gdyby Smith zamiast dumać nad położeniem pracującej biedoty poszedł sobie na walkę kogutów albo na bal maskowy, to Marks nie miałby się czym inspirować, w związku z czym Lenin i Stalin też nie mieliby się czym inspirować i nie byłoby zesłań, czystek, Gułagu, Wielkiego Głodu, Katynia i innych zbrodni? Ktoś może powiedzieć, że głupie takie spekulacje – i rzeczywiście, trzeba przyznać, że są one dosyć głupie.

PS Dla niewtajemniczonych: wpis nawiązuje do niedawnej afery koszulkowej, której bohaterem był Adrian Zandberg z partii Razem.
PPS O przeinaczaniu Smitha przez wielbicieli Smitha pisałem więcej tu.

5 komentarzy:

  1. Cała ta afera wokół koszulki oczywiście absurdalna. Ale czego się spodziewać, skoro wielu publicystów uważa Razem za partię skrajnie lewicową a nawet neobolszewicką. I robią to także ci, którzy deklarują, że "Polska potrzebuje lewicy". To pokazuje jak bardzo myślenie w sprawach gospodarczych jest w Polsce na prawo. Za lewicę uznaje się poglądy centrowe (czytaj: nie aż tak skrajnie neoliberalne), a lewicowe przekonania uznaje się za przejaw lewactwa. Z takiej perspektywy Marks to już musi być zupełny odjazd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jedno, a drugi problem jest taki, że ci ludzie nie mają najczęściej najbledszego pojęcia o tym, co naprawdę pisał Marks i jaki to miało związek z bolszewizmem - a jaki np. z zachodnią socjaldemokracją.

      Usuń
    2. Chciałbym dowiedzieć się na ten temat więcej. Czy mogę prosić o jakieś linki?

      Usuń
    3. Jeśli chodzi o marksistów, którzy pisali o tym, że leninizm nie ma nic wspólnego z myślą Marksa, to najważniejsi to chyba Kautsky, Pannekoek, Rühle, Gorter, Pankhurst, Mattick i oczywiście Róża Luksemburg. Wszyscy do znalezienia na marxists.org. Dzisiaj te nazwiska mało co komu mówią (może poza Luksemburg), ale to kiedyś był marksistowski mainstream.
      Jeśli chodzi o związek między Marksem a zachodnimi partiami socjaldemokratycznymi, to bardzo dobra jest podobno książka Capitalism and Social Democracy Przeworskiego.
      A jeśli chodzi o wprowadzenie do Marksa dla początkujacych, to przeczytałem niedawno Why read Marx today? Jonathana Wolffa i bardzo polecam. Już sama ta książeczka pozwala się zorientować, że to, co się zazwyczaj kojarzy z ustrojem Związku Radzieckiego (totalitaryzm, centralne planowanie, zbrodnie) nie ma żadnego uzasadnienia w pismach Marksa.

      Usuń
  2. Ano nie mają. Polska recepcja myśli Marksa jest bardzo specyficzna na tle innych krajów europejskich. To są zresztą dwie sprawy połączone ze sobą (to, o czym Ty piszesz, i to, o czym piszę ja). Po co Tomasz Lis ma się interesować wspływem Marksa na rozwój praw pracowniczych, skoro dla niego upominanie się o takie prawa trąci lewactwem, a ideałem lewicowej postawy jest dla niego... Tony Blair.

    OdpowiedzUsuń