D. Chalmers: Intuitions in Philosophy: A Minimal Defence. (pdf)
E. Schwitzgebel: The Individual Differences Reply to Introspective Pessimism.
L. Muehlhauser: Are Deontological Moral Judgments Rationalizations?
K. Stern: Why the Rich Don't Give to Charity.
E. Schliesser: Dennett, Deepities, and Rowan Williams.
T. Lombrozo: Name Five Women In Philosophy. Bet You Can't.
E. Eisenstein: The structural problem of misogyny.
L. Brunning: Unfortunately, academic sexism is alive and well.
B. G. Montero: The Myth of 'Just Do It'.
P. Ludlow: The Real War on Reality.
M. P. Lynch: Privacy and the Threat to the Self.
R. Berkowitz: Misreading ‘Eichmann in Jerusalem’.
Philosophy and Physics. Jonathan Bain interviewed by Richard Marshall.
On the Foundations of Physics. Tim Mauldin interviewd by Richard Marshall.
T. Winograd: What's Wrong with Technological Fixes?
K. Broman: Top Ten Worst Graphs.
B. Leiter: Top philosophy journals, without regard to area.
What are you doing for July 4th? (B. Leiter's poll results)
Daniel Dennett's tools for thinking.
What Is Morality: Professor John Martin Fischer Interview.
Pedagogy of the Oppressed: Noam Chomsky, Howard Gardner, and Bruno della Chiesa.
poniedziałek, 15 lipca 2013
poniedziałek, 8 lipca 2013
Kobieca intuicja
Frauen
können wohl gebildet sein, aber für die höheren Wissenschaften,
die Philosophie und für gewisse Produktionen der Kunst, die ein
Allgemeines fordern, sind sie nicht gemacht.
G.
W. F. Hegel
Kilka razy spotkałem się z twierdzeniem, że
kobiety nie bardzo się nadają do filozofii. Za każdym razem padało
ono z ust jakiegoś seksistowskiego buca, nie mającego większego
pojęcia ani o filozofii, ani o psychologicznych różnicach między
płciami. Najczęściej uzasadnieniem dla twierdzenia miał być
fakt, że po prostu mało jest filozofów płci żeńskiej. Nie
trzeba mieć jednak doktoratu z historii kultury, by wiedzieć, że
przez setki lat zajmowanie się filozofią było dla kobiet
praktycznie niemożliwe, a dzisiaj, choć jest możliwe, to nadal od
kobiet oczekuje się, że będą się zajmowały domem i wychowywały
dzieci, daje się im do zrozumienia, że pewne zajęcia są nie dla
nich, czy po prostu bezwstydnie się je dyskryminuje przy ocenianiu
osiągnięć i kompetencji, na co są twarde dane.
Nie tłumaczy to jednak tego, że w pewnych
akademickich dziedzinach kobiet jest tyle samo albo więcej niż
mężczyzn, a w filozofii cały czas mało. Jak można wyczytać z
poniższej tabelki autorstwa socjologa Kierana Healy'ego, tytuły
doktorskie przyznane kobietom w 2009 w Stanach stanowiły ponad 70%
dla psychologii, ponad 60% dla lingwistyki, ponad 50% dla neuronauki
i tylko mniej niż 30% dla filozofii.
Gdzie by nie popatrzeć, tam wychodzi, że kobiet
jest w filozofii wyraźnie mniej. W 2010 liczba kobiet posiadających
tzw. tenure-track position na 20 uznanych za najlepsze
amerykańskich wydziałach filozofii wynosiła ok. 20%: od 10% na
University of Texas do 33% w Yale.*
Co do nadreprezentacji mężczyzn nie powinno być
chyba wątpliwości. Inna sprawa to przyczyna tej nadreprezentacji i
jej braku w wielu innych dyscyplinach.
Wesley Buckwalter i Stephen Stich (swoją drogą, co
trafię ostatnio na coś ciekawego, to jest w to zamieszany Stich)
napisali niedawno artykuł, w którym podsuwają takie wyjaśnienie:
kobiety mogą się rzeczywiście gorzej nadawać do filozofii, ale
nie ze względu na gorsze rozumowanie, tylko ze względu na
nieodpowiednią intuicję.
Artykuł składa się w większej części z wyników badań
ujawniających statystycznie istotne różnice w reakcjach kobiet i
mężczyzn na najpopularniejsze filozoficzne eksperymenty myślowe.
Eksperymenty myślowe, czyli mniej lub bardziej wydumane scenariusze,
które mają wywoływać jakąś intuicyjną odpowiedź, która ma
później służyć za przesłankę argumentu za lub przeciw jakiemuś
filozoficznemu stanowisku.
Dla przykładu: eksperyment myślowy z tzw. chińskim pokojem ma wywoływać intuicyjną reakcję „Przecież ten facet
nie rozumie chińskiego!”, co ma przemawiać przeciwko
funkcjonalizmowi, eksperymenty Gettiera mają wywoływać intuicyjną
reakcję „To nie jest wiedza!”, co ma przemawiać przeciwko
klasycznej definicji wiedzy, eksperyment ze skrzypkiem z dysfunkcją nerek ma wywoływać reakcję „Nie ma nic złego w odłączeniu
skrzypka!”, co przemawiać przeciwko zakazowi aborcji, eksperyment z filozoficznymi zombie ma wywoływać reakcję „Takie istoty
mogłyby istnieć!”, co ma przemawiać przeciwko fizykalizmowi,
eksperyment z Ziemią Bliźniaczą ma wywoływać reakcję „Oni rozumieją różne rzeczy mówiąc *woda*!”, co ma przemawiać przeciwko znaczeniowemu
internalizmowi itd.
Niektórzy filozofowie mają wątpliwości co do
tego, na ile tym intuicyjnym reakcjom można ufać i ile są w ogóle
warte tego typu argumenty, ale wszyscy raczej akceptują istnienie
dominującej, „właściwej intuicji”. Kiedy już ktoś próbuje
krytykować któryś z argumentów powyższego typu, to zazwyczaj
przyjmuje postawę „Mnie też tak intuicja podpowiada, ale...”
albo „Rozumiem, że większość ma taką intuicję, ale...”.
Nietrudno się domyślić, że osoba, która nie
będzie miała „właściwych” intuicji, będzie się czuć raczej
zagubiona podczas omawiania eksperymentów myślowych na zajęciach z
filozofii. Możliwe, że zacznie podejrzewać, że nie rozumie
czegoś, co inni rozumieją – chociaż oczywiście nie ma tu nic do
rozumienia, albo się ma tę intuicję, albo nie. Najprawdopodobniej
perspektywa poszukiwań teorii odpowiadającej wszystkim „właściwym”
intuicjom wyda się takiej osobie średnio ekscytująca. Krótko
mówiąc, ktoś taki nie będzie chciał studiować filozofii.
Hipoteza Buckwaltera i Sticha jest taka, że osób z
„niewłaściwymi” intuicjami jest więcej wśród kobiet, co może
być wytłumaczeniem (częściowym) liczebnej przewagi
mężczyzn-filozofów nad kobietami-filozofami. Produkowanie
eksperymentów myślowych i wykorzystywanie intuicji jako
uzasadnienia jest charakterystyczne tylko dla filozofii i stąd
(między innymi stąd) może się brać wyraźna nadreprezentacja
mężczyzn w filozofii przy braku takiej nadreprezentacji np. w
biologii molekularnej.
Wszystko ładnie, tylko niektóre z badań
przywoływanych przez Buckwaltera i Sticha pokazują, że kobiety
częściej, a nie rzadziej, mają „właściwe intuicje”. Weźmy
np. badanie Geoffreya Holtzmana, w którym ludziom bez wcześniejszej
styczności z akademicką filozofią przedstawiono taki scenariusz:
Wyobraź sobie, że
spotykasz człowieka z przyszłości, który wie wszystko, co tylko
nauka może odkryć. Człowiek ten mówi, że nie lubi jabłek,
chociaż nigdy w życiu nie jadł jabłka. Wywnioskował to jednak
studiując odpowiednie dane i twierdzenia naukowe. Czy
ktoś taki może wiedzieć jak smakują jabłka bez brania ich do
ust?
[moje tłumaczenie]
W oryginalnym
eksperymencie myślowym Franka Jacksona mamy nie człowieka
nielubiącego jabłek, tylko Mary w czarno-białym pokoju, która
studiując odpowiednią naukę dochodzi do wniosku, że wie wszystko,
co można wiedzieć o kolorach. Odpowiedź, której oczekuje
Jackson**, to „nie”, co ma pokazywać, że istnieje jakaś sfera
subiektywnych doświadczeń, która nie jest i nigdy nie będzie
dostępna dla naukowego poznania, a więc nie wszystko, co umysłowe,
jest fizyczne, a więc fizykalizm jest fałszywy, a prawdziwy jakiś
rodzaj dualizmu. Okazuje się, że kobieca intuicja jest w przypadku
powyższego pytania wyraźnie bardziej dualistyczna: „tak”
odpowiedziało 17% kobiet i aż 39% mężczyzn (p<0.005, dokładny
test Fishera). Wygląda więc na to, że kobiety lepiej „rozumieją
o co chodzi” w dualistycznym argumencie z wiedzy. Oczywiście przy
założeniu, że odpowiedzi na inne wersje tego eksperymentu
myślowego (np. na wersję z Mary) byłyby podobne, co wcale nie jest
takie oczywiste – często mała i pozornie nieistotna różnica w
sformułowaniu pytania bardzo zmienia odpowiedzi. Ale tak czy
inaczej, wynik badania Holtzmana przemawia przeciw hipotezie
Buckwaltera i Sticha.
I nie jest to jedyny taki
przypadek: kobiety częściej dają też np. Putnamowską odpowiedź
na eksperyment z Ziemią Bliźniaczą i Searle'owską odpowiedź na
eksperyment z chińskim pokojem, czyli znowu jakby „lepiej
rozumieją”, co miał autor przykładu na myśli.
Są też oczywiście inne eksperymenty myślowe, w przypadku których „właściwa” intuicja częściej występuje się u mężczyzn, ale po przejrzeniu wszystkich wyników pojawiających się w artykule wygląda mi to mniej więcej na remis.
![]() |
| t(82) = 2.205, p < 0.05 |
![]() |
| t(125) = 2.05, p < 0.05 |
Są też oczywiście inne eksperymenty myślowe, w przypadku których „właściwa” intuicja częściej występuje się u mężczyzn, ale po przejrzeniu wszystkich wyników pojawiających się w artykule wygląda mi to mniej więcej na remis.
Buckwalter i Stich sami
jakby dostrzegają tę trudność, chociaż piszą oni raczej o tym,
że nie ma badań pokazujących, jakie są dominujące intuicje
zawodowych filozofów – czyli nie uważają, że jest to koniecznie
to samo, co ja nazywam tu „właściwą” intuicją. Nie do końca
chyba rozumiem to podejście – wydawało mi się, że skoro jakiś
eksperyment myślowy zrobił się w filozofii popularny, to właśnie
dlatego, że wywołuje intuicję większości filozofów. Możemy to
jednak zostawić na boku, bo Buckwalter i Stich mają takiego asa w
rękawie: nawet jeśli „właściwe” intuicje nie pojawiają się
rzadziej u kobiet, to kobiety częściej posiadają cechy, które w
połączeniu z brakiem „właściwej” intuicji powodują
szybsze odpadanie od akademickiej filozofii. Buckwalter i Stich piszą
o badaniach Carol Dweck, z których wynika, że u kobiet częściej
występuje tzw. fixed mindset, co oznacza postrzeganie
zdolności intelektualnych w różnych dziedzinach jako czegoś, z
czym człowiek się rodzi i nie da się tego specjalnie zmienić.
Osoby z fixed mindset gorzej reagują na napotkane trudności
w danej dyscyplinie, tzn. kilka dziwnych i problematycznych zadań
wpływa u nich negatywnie na wyniki zadań nieproblematycznych i
często prowadzi do utraty zainteresowania całą dyscypliną. Kiedy
więc ktoś z fixed mindset raz i drugi wpadnie w zakłopotanie
spowodowane posiadaniem „niewłaściwej” intuicji filozoficznej,
to będzie też osiągał gorsze wyniki w innych filozoficznych
zadaniach i będzie bardziej skłonny do porzucenia filozofii.
Niespecjalnie mnie to
przekonuje, jest to już bardzo okrężna droga i trzeba na pewno
wielu bardziej szczegółowych badań, żeby to potwierdzić. Czy
jednak jest tu coś na rzeczy, czy nie ma, to zgodzę się z
Buckwalterem i Stichem, że wypadałoby przede wszystkim poważnie
zastanowić się nad rolą i wiarygodnością intuicji w filozofii –
bo jeśli jest tu jakiś problem, to raczej z filozofią niż z
kobietami.
*Dane Buckwaltera i
Sticha na podstawie rankingu Philosophical Gourmet Report.
**Czy raczej „oczekiwał”,
bo Jackson ostatnio zwątpił w swój argument i nawrócił się na fizykalizm.
niedziela, 23 czerwca 2013
Analityczna kanalia (II)
Poniżej dalszy ciąg moich komentarzy do mema Scumbag Analytic Philosopher. Tym razem będzie wśród obrazków kilka zarzutów, które, pokornie przyznaję, wydają się sensowne.
Parę miesięcy temu
komentator Boni nie mógł się tu nadziwić, że jakieś 40%
współczesnych filozofów akceptuje platonizm odnośnie obiektów
matematycznych. Tym bardziej, że wielu z nich łączy ten platonizm
ze skłonnością do naturalizmu, materializmu i empiryzmu, co
oczywiście na pierwszy rzut oka wydaje się jaskrawo sprzeczne.
Chciałem nawet napisać coś o wszystkich tych filozofach (z
Quine'em na czele), którzy uważają, że jedno z drugim da się
pogodzić i zacząłem w tym celu czytać artykuł Lisky'ego i Zalty,
ale jakoś wymiękłem. W każdym razie są całkiem poważne
argumenty za matematycznym platonizmem i za materializmem, a do tego
przynajmniej jakieś próby ich pogodzenia.
O jak bym chciał.
Zauważyłem, że autor
tych memów ma jakiś problem z Davidem Lewisem – kilka innych
obrazków polegało na dissowaniu modalnego realizmu. Bardziej
chodziło tu chyba o dowalenie Lewisowi niż o niechęć
analitycznych filozofów do historii filozofii, czy o zgrzyt między
niechęcią do historii filozofii a skłonnością do wydawania
wyroków w stylu „największy x w historii”.
Ja sam rzeczywiście
sądzę, że historia filozofii to generalnie strata czasu, ale nie
przypominam sobie, żebym pisał, że ten lub tamten, lub ta lub
tamta, to największy ktoś tam w historii, więc chyba jestem
niewinny. Zresztą kto może z czystym sumieniem powiedzieć, że
przeczytał wszystkich metafizyków i na tej podstawie ogłaszać
zwycięzcę? Tak naprawdę można tylko przyjąć taką lub inną
strategię odsiewania tego, czego się nigdy nie przeczyta, i
ewentualnie uzasadniać wybór swojej strategii, więc filozofowie
analityczni nie różnią się pod tym względem od nieanalitycznych
w zasadniczy sposób.
Jeśli chodzi o nieznajomość konkretnych fizycznych teorii, to nie wydaje mi się, żeby
do akceptacji fizykalizmu była ona szczególnie potrzebna. Argumenty za fizykalizmem
(tak samo zresztą jak i te przeciw) zwyczajnie się nie odwołują
do tych szczegółów.
Jeśli natomiast chodzi o jakiś bardziej ontologiczny wymiar fizyki, to o ile się orientuję, fizycy najczęściej wcale nie wchodzą w żadną ontologię. Posługują się np. pojęciem takim jak „kwarki”, ale nie łamią sobie głowy tym, na ile te kwarki obiektywnie, a na ile nieobiektywnie istnieją. A kiedy już w tę ontologię wchodzą, to nie mogą dojść do porozumienia, tak samo jak filozofowie.
Faktycznie, można spotkać
ekspertów od Wittgensteina, którzy są w stanie ze szczegółami
opowiedzieć, co Wittgenstein robił uczniom szkoły podstawowej w
Trattenbach w 1921, ale co to jest argument z języka prywatnego, to
już nie bardzo. Nietrudno też się domyślić, skąd to się
bierze. Jeśli o mnie chodzi, to nigdy nie miałem do Wittgensteina
wielkiej cierpliwości, ani do jego póz i przygód życiowych, ani
do jego mętnego stylu. Nie mówię, że nie ma tam kilku ciekawych
pomysłów, ale mam wrażenie, że gdyby nie biografia i dziwny
sposób wyrażania się, to nigdy by nie został takim guru
filozofii.
Równanie kwadratowe
jeszcze jakoś, ale generalnie muszę przyznać, że moja znajomość
matematyki jest na żenującym poziomie.
Toutes proportions
gardées, niezły zarzut, przecenianie psychologii ewolucyjnej (na
obecnym etapie) jest wśród analitycznych filozofów dość
powszechne, np. Alexa Rosenberga dopadła ostatnio ta choroba.
Kolejna smutna prawda,
bardzo popularny termin, który bardzo trudno sensownie zdefiniować.
Dokładniej mówiąc, trudno zdefiniować jego ontologiczną wersję.
Z wersją metodologiczną jest łatwiej, ale ona z kolei może się
narażać na zarzut obalania samej siebie. Nie mówię, że nie da
się z tego wybrnąć, ale fakt, że wielu ludzi nazywających siebie
naturalistami wydaje się mieć z tym problemy.
Może to jest dobry
powód, żeby w końcu lepiej poznać filozofię czasu?
Jak tu kiedyś pisałem,
mam umiarkowanie optymistyczny (czy może raczej umiarkowanie
pesymistyczny?) stosunek do możliwości introspekcyjnego dostępu do
prawd koniecznych, ale tak czy inaczej – myślę, że istnieją
lepsze i gorsze rodzaje introspekcji i fenomenologia to raczej ten
drugi rodzaj.
To jest jeden z
najpoważniejszych zarzutów, z jakimi się spotkałem. Rzeczywiście,
wydaje mi się, że pewien rodzaj moralnego nihilizmu (konkretnie:
rodzaj Joyce'owski) jest w tej chwili najlepiej uzasadnioną teorią
w metaetyce. Z drugiej strony nie jestem cyborgiem ani psychopatą i
czasami się angażuję się w jakieś formułowanie moralnych ocen.
Nawet chyba względnie często. Przeważnie tłumaczę to tak, że
chociaż własność bycia moralnym lub niemoralnym jest
prawdopodobnie jak własność bycia humanoidalnym jaszczurem z
kosmosu, to zawsze można wytykać innym postępowanie niezgodne z
ich własnymi moralnymi poglądami, nie wnikając w to, czy są
słuszne i czy w ogóle jakiekolwiek moralne poglądy da się
uzasadniać. Ale oczywiście nie bulwersowaliby mnie w podobny sposób
ludzie, którzy twierdzą, że niektóre trójkąty są okrągłe –
na pewno nie chodzi więc o samą niechęć do sprzeczności.
Nie sądzę, żeby
sytuacja była beznadziejna (Joyce zresztą też nie) i jedynym
konsekwentnym rozwiązaniem było całkowite porzucenie moralnego
dyskursu raz na zawsze, ale trzeba się na pewno nagimnastykować,
żeby to wyjaśnić. Co wymaga pewnie nie paru zdań w ramach
komentarza do obrazka na blogu, ale jakiejś książki co najmniej.
Swoją drogą, dobry pomysł na mema:
I na koniec:
czwartek, 13 czerwca 2013
Bez komentarza 16.05. - 12.06.2013 + ogłoszenie
On Beer and Thought. Tom Morris interviews Matt Lawrence.
Intuition Pumping. Richard Marshall interviews Daniel Dennett.
A. Morton: Peter Brian Barry's 'Evil and Moral Psychology'.
C. Bennett: Carla Bagnoli's (Ed.) 'Morality and Emotions'.
B. Leiter: The QS University Rankings are a fraud on the public.
E. Redden: Scrutiny of QS Rankings.
R. Iyer: The Moral Foundations of Environmentalists.
A. Wornsnip: What’s the point of political philosophy?
Jonathan Haidt Answers Your Questions About Morality, Politics, and Religion.
D. Ellsberg: Edward Snowden: saving us from the United Stasi of America.
J. St. Clair: The Silent Death of the American Left.
J. Cole: How America Became Orwellian: A Short History of Big Brother Sam (ProPublica).
L. A. Nelson: Where Philosophy Meets Theology.
M. Rowlands: A Right to Believe?
S. Jeffries: Why philosophy students do the most drugs.
G. Currie: Does Great literature Make Us Better?
E. Schwitzgebel: Is Crazyism Obvious?
E. Schwitzgebel: 1% Skepticism.
A. Gottlieb: The Best Philosohy Is Hume's Scepticism.
F. Cushman, A. Mele: Intentional action: two-and-a-half folk concepts?
D. Brink: Moral Realism and the Foundation of Ethics. (fragment)
S. Stich: From Folk Psychology to Cognitive Science. (fragment)
D. M. Hausman, M. S. McPherson: Economic Analysis, Moral Philosophy and Public Policy. (fragment)
K. Burdzy: The Search for Certainty. On the Clash of Science and Philosophy of Probability. (fragment)
D. Chalmers: Why isn't there more progress in philosophy?
B. Leiter: Why Tolerate Religion?
Intuition Pumping. Richard Marshall interviews Daniel Dennett.
A. Morton: Peter Brian Barry's 'Evil and Moral Psychology'.
C. Bennett: Carla Bagnoli's (Ed.) 'Morality and Emotions'.
B. Leiter: The QS University Rankings are a fraud on the public.
E. Redden: Scrutiny of QS Rankings.
R. Iyer: The Moral Foundations of Environmentalists.
A. Wornsnip: What’s the point of political philosophy?
Jonathan Haidt Answers Your Questions About Morality, Politics, and Religion.
D. Ellsberg: Edward Snowden: saving us from the United Stasi of America.
J. St. Clair: The Silent Death of the American Left.
J. Cole: How America Became Orwellian: A Short History of Big Brother Sam (ProPublica).
L. A. Nelson: Where Philosophy Meets Theology.
M. Rowlands: A Right to Believe?
S. Jeffries: Why philosophy students do the most drugs.
G. Currie: Does Great literature Make Us Better?
E. Schwitzgebel: Is Crazyism Obvious?
E. Schwitzgebel: 1% Skepticism.
A. Gottlieb: The Best Philosohy Is Hume's Scepticism.
F. Cushman, A. Mele: Intentional action: two-and-a-half folk concepts?
D. Brink: Moral Realism and the Foundation of Ethics. (fragment)
S. Stich: From Folk Psychology to Cognitive Science. (fragment)
D. M. Hausman, M. S. McPherson: Economic Analysis, Moral Philosophy and Public Policy. (fragment)
K. Burdzy: The Search for Certainty. On the Clash of Science and Philosophy of Probability. (fragment)
D. Chalmers: Why isn't there more progress in philosophy?
B. Leiter: Why Tolerate Religion?
Ogłoszenie
Będę miał w sobotę
(15.06) o 9:45 krótki wykład pt. „Empirical evidence against
moral realism” w ramach Graduate Conference on Ontology w Warszawie
(Instytut Filozofii UW, Krakowskie Przedmieście 3, sala 209), a dwa
tygodnie później (29.06) o 12:00 w Poznaniu w ramach Zlotu Filozoficznego (Wydział Nauk Społecznych UAM, Szamarzewskiego 89D).
Będę mówił m. in. o seksie z martwym kurczakiem i o wycieraniu
podłogi flagą narodową. Jeśli kogoś interesują takie tematy, to
zapraszam. Narodowcy nie wiem, czy planują wpaść.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















